Znasz ten głos? Ten, który pojawia się, kiedy popełniasz błąd i mówi: „No popatrz, znowu coś zepsułeś”. Ten, który szepce Ci do ucha, kiedy chcesz spróbować czegoś nowego: „Po co? I tak Ci się nie uda”. Ten, który porównuje Cię z innymi i zawsze wypadasz gorzej.
To Twój wewnętrzny krytyk. I prawdopodobnie znasz go bardzo dobrze.
Dla niektórych z nas ten głos jest tak głośny i tak wszechobecny, że stał się niemal jedynym, którego słuchamy. Zagłusza wszystko inne – pochwały od innych, własne sukcesy, chwile radości. Nawet kiedy wszystko idzie dobrze, on znajdzie powód, by powiedzieć: „Ale mogłoby być lepiej”.
Pytanie brzmi: skąd się bierze ten głos? I co możemy z nim zrobić?
Skąd się bierze wewnętrzny krytyk?
Wewnętrzny krytyk to nie jest część Ciebie, z którą się urodziłeś. To głos, który nauczyłeś się słyszeć przez lata – często w dzieciństwie, czasem później. To echo krytycznych komentarzy, które usłyszałeś od rodziców, nauczycieli, rówieśników, a czasem nawet od samego siebie.
Może słyszałeś: „Dlaczego nie możesz być jak twój brat?”, „To za mało, musisz się bardziej starać”, „Co ludzie pomyślą?”, „Znowu coś schrzaniłeś”. Te słowa, powtarzane wielokrotnie, stają się Twoim wewnętrznym głosem. Internalizujesz je. Zaczynasz mówić do siebie w ten sam sposób, w jaki inni kiedyś mówili do Ciebie.
I co ciekawe – często wewnętrzny krytyk pojawia się z dobrych intencji. Próbuje Cię „chronić” przed porażką, odrzuceniem, bólem. Myśli: „Jeśli Ci powiem, że jesteś beznadziejny, to się bardziej postarasz i w końcu będziesz wystarczająco dobry”. Albo: „Jeśli Cię skrytykuję, zanim zrobią to inni, będzie mniej bolało”.
Ale prawda jest taka – ten głos nie chroni Cię. Paraliżuje Cię.
Jak brzmi Twój wewnętrzny krytyk?
Wewnętrzny krytyk ma wiele twarzy. Dla każdego brzmi trochę inaczej. Ale są pewne wspólne wzorce:
„Nigdy Ci się nie uda” – Ten głos podważa Twoje możliwości jeszcze zanim spróbujesz. Mówi Ci, że nie warto próbować, bo i tak się nie uda.
„Jesteś za głupi/brzydki/słaby” – Ten głos atakuje Twoją wartość jako człowieka. Porównuje Cię z innymi i zawsze wypadasz gorzej.
„Powinnaś była wiedzieć lepiej” – Ten głos karze Cię za każdy błąd, jakby błędy były czymś, czego można było uniknąć, gdybyś tylko była wystarczająco dobra.
„Co ludzie pomyślą?” – Ten głos sprawia, że żyjesz nie dla siebie, ale dla oceny innych. Każda Twoja decyzja jest przefiltrowana przez to, jak będziesz wyglądać w oczach innych.
„To za mało” – Nieważne, ile osiągniesz, ten głos powie Ci, że to za mało. Że powinnaś więcej, lepiej, szybciej.
Rozpoznajesz któryś z tych głosów?
Co się dzieje, kiedy słuchasz wewnętrznego krytyka?
Kiedy wewnętrzny krytyk ma władzę nad Twoim życiem, dzieje się kilka rzeczy:
Przestajesz próbować – Po co ryzykować porażkę, skoro i tak jesteś przekonany, że Ci się nie uda? Łatwiej zostać w miejscu, które jest bezpieczne, nawet jeśli nieszczęśliwe.
Tracisz radość z życia – Nawet kiedy osiągasz coś dobrego, wewnętrzny krytyk znajdzie sposób, by to zepsuć. „Tak, ale…”, „To nie zasługa”, „Inni by to zrobili lepiej”.
Żyjesz w ciągłym stresie – Próbujesz być idealny, bo tylko wtedy może krytyk się uciszył. Ale perfekcja jest niemożliwa, więc ten stres nigdy się nie kończy.
Izolujesz się – Boisz się pokazać, kim naprawdę jesteś, bo krytyk mówi Ci, że nie jesteś wystarczający. Więc nosisz maskę, udajesz, chowasz się.
Sabotażujesz swoje relacje – Kiedy nie czujesz się wartościowy, trudno Ci uwierzyć, że ktoś naprawdę Cię kocha. Więc albo odpychasz ludzi, albo przyciągasz tych, którzy potwierdzą negatywne przekonania o sobie.
To ciężkie życie. Życie z wewnętrznym krytykiem, który nie daje Ci spokoju.
Jak pracować z wewnętrznym krytykiem?
Pierwsza dobra wiadomość: możesz nauczyć się inaczej reagować na ten głos. Nie zniknie on całkowicie – prawdopodobnie zawsze będzie gdzieś w tle. Ale nie musi kontrolować Twojego życia.
Oto kilka kroków, które mogą pomóc:
1. Zauważ, kiedy krytyk się odzywa
Pierwszym krokiem jest świadomość. Zacznij zauważać, kiedy i w jakich sytuacjach pojawia się wewnętrzny krytyk. Może to być po popełnieniu błędu, przed ważnym spotkaniem, kiedy porównujesz się z innymi na social mediach.
Nazwij to. „Aha, to znowu mój wewnętrzny krytyk”. To proste, ale potężne. Kiedy nazwiesz głos, przestaje być Twoją jedyną prawdą. Staje się tylko jednym z wielu głosów w Twojej głowie.
2. Zadaj pytanie: czy to prawda?
Kiedy usłyszysz krytyczny głos, zatrzymaj się i zapytaj: „Czy to naprawdę prawda?”. Często wewnętrzny krytyk operuje przekłamaniami, wyolbrzymieniami, czarno-białym myśleniem.
Mówi: „Jestem beznadziejna”. Zapytaj: „Czy naprawdę jestem beznadziejna we wszystkim? Czy mogę wymienić choć jedną rzecz, w której jestem dobra?”.
Mówi: „Wszyscy myślą, że jestem głupia”. Zapytaj: „Czy naprawdę wszyscy? Czy mam na to dowody? A może to tylko moje założenie?”.
To nie jest pozytywne myślenie – to sprawdzanie faktów.
3. Skąd pochodzi ten głos?
Czasem warto zapytać: „Czyj to głos?”. Może brzmi jak głos ojca, który zawsze był wymagający? Matki, która martwiła się, co pomyślą sąsiedzi? Nauczyciela, który porównywał Cię z innymi?
Kiedy rozpoznasz, skąd pochodzi ten głos, łatwiej go zobaczyć jako coś zewnętrznego, co przyjąłeś za swoje. To nie jest Twoja prawda. To echo przeszłości.
4. Stwórz głos wewnętrznego sprzymierzeńca
Zamiast walczyć z krytykiem, stwórz alternatywę. Jak brzmiałby głos kogoś, kto naprawdę Cię kocha i wspiera? Co powiedziałby Ci dobry przyjaciel, kochający rodzic, mądry mentor?
Może brzmiałoby to: „Zrobiłeś, co mogłeś. Jesteś wartościowy, nawet kiedy popełniasz błędy. Masz prawo się uczyć. Jestem z Ciebie dumny, że próbujesz”.
Ćwicz mówienie do siebie w ten sposób. Na początku będzie to dziwne, nienaturalne. Ale z czasem ten głos stanie się silniejszy.
5. Współczuj sobie
Wewnętrzny krytyk karmi się samoosądzeniem. Ale kiedy zaczniesz traktować siebie ze współczuciem – jak traktujesz kogoś, kogo kochasz – krytyk traci moc.
Kiedy popełnisz błąd, zamiast „Jestem idiotą”, powiedz: „To było trudne. Zrobiłem błąd i to jest okej. Wszyscy popełniamy błędy. Czego mogę się z tego nauczyć?”.
Współczucie dla siebie to nie usprawiedliwianie się. To rozpoznanie, że jesteś człowiekiem – niedoskonałym, uczącym się, starającym się. I to jest wystarczające.
6. Działaj mimo krytyka
Wewnętrzny krytyk chce, żebyś przestał próbować. Więc najlepszą odpowiedzią jest… próbować. Działać mimo strachu. Robić rzeczy, które krytyk mówi, że są niemożliwe.
Nie czekaj, aż krytyk się ucisza. Bo nie uciszysz go czekając. Uciszysz go działaniem. Kiedy zaczniesz próbować i zobaczyć, że przeżywasz – nawet kiedy coś nie wychodzi – krytyk zaczyna tracić swoją moc.
7. Pracuj z cieniem
Czasem wewnętrzny krytyk ukrywa coś głębszego – lęk przed odrzuceniem, przekonanie, że nie zasługujesz na miłość, ból z przeszłości, którego nie przepracowałeś. To jest Twój „cień” – te części siebie, które chowasz, bo wydają Ci się nie do zaakceptowania.
Praca z cieniem to głęboki proces, który często wymaga wsparcia – terapeuty, trenera mentalnego, kogoś, kto pomoże Ci bezpiecznie spojrzeć na te trudne miejsca. Ale to właśnie tam często tkwi klucz do uwolnienia się od krytyka.
Wewnętrzny krytyk nie musi być Twoim wrogiem
Co ciekawe – wewnętrzny krytyk nie musi być tylko destrukcyjny. Kiedy nauczysz się z nim pracować, może stać się informacją. Może pokazywać Ci, gdzie czujesz się niepewnie, czego się boisz, co wymaga Twojej uwagi.
Ale to wymaga, żebyś najpierw zmienił relację z tym głosem. Żebyś przestał go słuchać bezrefleksyjnie. Żebyś zaczął odpowiadać mu z pozycji miłości do siebie, nie strachu.
To jest możliwe.
Wiem, że kiedy wewnętrzny krytyk jest głośny, trudno uwierzyć, że może być inaczej. Ale jest. Widziałam to u dziesiątek osób, z którymi pracowałam. Widziałam, jak ludzie, którzy latami żyli w tyranii własnego krytyka, uczą się traktować siebie z łagodnością. I jak zmienia to ich życie.
Nie dzieje się to z dnia na dzień. To proces. Czasem dwa kroki do przodu, jeden do tyłu. Ale każdy mały krok ma znaczenie.
Więc zacznij od małego. Dzisiaj, kiedy usłyszysz krytyczny głos, po prostu go zauważ. „Aha, to znowu krytyk”. I zapytaj siebie: „Czego naprawdę teraz potrzebuję?”.
Może potrzebujesz łagodności. Może wsparcia. Może przypomnienia, że jesteś wystarczający, dokładnie taki, jaki jesteś.
Bo jesteś. ❤️

